Bardzo często wracam myślami do tego czasu, gdy miałam 18 lat...był to czas mieszkania z rodzicami w dużym domu w którym miałam do dyspozycji aż dwa swoje pokoje. Chodziło się jeszcze do szkoły, miało się chłopaka z którym planowało się przyszłość, nie zważało się na pieniądze, bo dostawało się je od rodziców i można było imprezować nie przejmując się co będzie za tydzień. Nigdy nie zapomnę tego mojego narzekania na zadania domowe, sprawdziany, dni gdy było się pytanym. Miało się mnóstwo czasu dla przyjaciół i przede wszystkim dla siebie.
Zawsze chciałam w tamtym czasie by szkoła się już skończyła, by zaczęło się prawdziwe dorosłe życie, chodź rodzice mówili:
"będziesz jeszcze chciała wrócić do czasów szkoły, zobaczysz"
Wtedy nie dowierzałam. Teraz wiele bym dała by wrócić do tego beztroskiego życia,
naprawdę. Nie oznacza to jednak, że aktualne życie mnie nie uszczęśliwia! :)
Mając prawie 19 lat,po burzliwym zakończeniu związku z swoim wymarzonym mężczyzną i po zakończeniu szkoły mając ochotę uciec jak najdalej by zapomnieć... Nadarzyła się niesamowita okazja wyjazdu do Holandii z której rzecz jasna skorzystałam. Nie sądziłam, że ta decyzją tak wiele zmieni... tęskniłam, płakałam za Polską ale nadal byłam nieugięta i pracowałam.
Mając 20 lat Holandię pożegnałam wyprowadzając się do Niemiec ale u boku miałam już chłopaka, który był też moim najlepszym przyjacielem, no i psa :)
Tutaj urządzałam swoje pierwsze własne mieszkanie, tutaj zostałam MAMĄ małego MARCO i tutaj też zostałam ŻONĄ chłopaka i zarazem najlepszego przyjaciela ADAMA.
Moje życie się poukładało i ustabilizowało - KOCHAM swoje życie, mimo tęsknoty za domem rodzinnym, za znajomymi i za dawnym beztroskim czasem.
Gorące pozdrowienia !



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz