czwartek, 29 października 2015

Moje, nasze poranki..





Mało kiedy budzi mnie budzik, zazwyczaj albo zupełnie go nie słyszę, albo też jakaś tajemnicza moc sprawia, że zwyczajnie nawet nie dzwoni.
Budzi mnie uśmiechnięty Marco, wypoczęty, pełen życia.... skacząc po łóżku, nie zważając na nic. Dostaje ode mnie dużego buziaka na dzień dobry po czym w myślach pojawia się coś niechcianego " Dobra, pora wstać !!"
 Włosy związuję zwykle w wysoki kok, w między czasie zwracając po raz kolejny uwagę synowi by nie włączał tej lampki nocnej, bo nie ma takiej potrzeby. Wyganiam wszystkich z sypialni, otwierania balkonowe drzwi czując bardzo mroźne zimne powietrze. Ubieram mój ulubiony cętkowy szlafrok po czym pędzę do kuchni. Tam, bez kawy się nie obejdzie...i to w dużym kubku... bardzo dużym. Czekając aż wodą się zagotuje zerkam przez okno, widzę pędzących ludzi, w kurtkach, szalikach- wtedy pojawia się tylko jedna myśl 
" jak dobrze, że ją dziś nie muszę się nigdzie spieszyć jak oni". 
Reszta poranka jest łatwa przewidzenia - zabawy z dzieckiem, śniadanie. Jednak mimo, że nie jest to poranek idealny, ze snów, marzeń, ze śniadaniem do łóżka - to lubię go.. po prostu lubię !

Nie wszystkie idealne dla nas poranki, które sobie wyobrażamy mogą trwać wiecznie. 
Sęk w tym by w tak zwykłych, realnych rzeczach, momentach dostrzegać coś niezwykłego i cieszyć się tym. Życie jest za krótkie - uwierzcie. 
A i jeszcze jedno: życie to nie bajka - bynajmniej nie zawsze :)





sobota, 24 października 2015

Jak dobrze wychować, a przy okazji nie zwariować!?







Uwielbiam czas, gdy o 17:45 zamykania za sobą drzwi mieszkania i wychodzę do pracy. Słucham zwykle muzyki, myśląc w zasadzie o niczym ... Ciesząc się, że nikt nie krzyczy za mną "maamoooo"! - bo to wołanie sprawia czasem, że przewracam już oczami. 
Te dwie godziny poza domem potrafią zrobić wiele. Mimo pracy jaką trzeba wykonać jest to wspaniały czas odreagowania tych wszystkich czasem trudnych dla nas godzin z dzieckiem... Gdy masz ochotę nieraz walić głową w ścianę widząc co Twe dziecko wymyśliło albo gdy prosisz po raz setny o posprzątanie zabawek, jednak na próżno. Jak wiadomo są gorsze i lepsze dni, w których trzeba dać sobie radę

W każdym razie zawsze po pracy przychodzę zrelaksowana, pełna energii, z dobrym humorem i nastawieniem. Dlatego sądzę, że każda mama powinna znaleźć każdego dnia trochę czasu dla siebie, taką małą odskocznię od natłoku spraw, myśli, obowiązków. Niekoniecznie musi to być praca. Wystarczy zwyczajna długa aromatyczna kąpiel w blasku świec- pół godziny w łazience może zdziałać prawdziwe cuda ! :) 




Spokojna, zrelaksowana mama - to spokojniejsze dziecko !
Drodzy rodzice, pamiętajcie o tym :)





poniedziałek, 19 października 2015

Jeszcze niedawno 18, teraz 23 - czyli jak zmieniło się moje życie w ciągu pięciu lat.



Bardzo często wracam myślami do tego czasu, gdy miałam 18 lat...był to czas mieszkania z rodzicami w dużym domu w którym miałam do dyspozycji aż dwa swoje pokoje. Chodziło się jeszcze do szkoły, miało się chłopaka z którym planowało się przyszłość, nie zważało się na pieniądze, bo dostawało się je od rodziców i można było imprezować nie przejmując się co będzie za tydzień. Nigdy nie zapomnę tego mojego narzekania na zadania domowe, sprawdziany, dni gdy było się pytanym. Miało się mnóstwo czasu dla przyjaciół i przede wszystkim dla siebie. 



 
Zawsze chciałam w tamtym czasie by szkoła się już skończyła, by zaczęło się prawdziwe dorosłe życie, chodź rodzice mówili: 
"będziesz jeszcze chciała wrócić do czasów szkoły, zobaczysz"
Wtedy nie dowierzałam. Teraz wiele bym dała by wrócić do tego beztroskiego życia,
naprawdę. Nie oznacza to jednak, że aktualne życie mnie nie uszczęśliwia! :)

 Mając prawie 19 lat,po burzliwym zakończeniu związku z swoim wymarzonym mężczyzną i po zakończeniu szkoły mając ochotę uciec jak najdalej by zapomnieć... Nadarzyła się niesamowita okazja wyjazdu do Holandii z której rzecz jasna skorzystałam. Nie sądziłam, że ta decyzją tak wiele zmieni... tęskniłam, płakałam za Polską ale nadal byłam nieugięta i pracowałam. 




Mając 20 lat Holandię pożegnałam wyprowadzając się do Niemiec ale u boku miałam już chłopaka, który był też moim najlepszym przyjacielem, no i psa :)
Tutaj urządzałam swoje pierwsze własne mieszkanie, tutaj zostałam MAMĄ małego MARCO i tutaj też zostałam ŻONĄ chłopaka i zarazem najlepszego przyjaciela ADAMA.




 
 Moje życie się poukładało i ustabilizowało - KOCHAM swoje życie, mimo tęsknoty za domem rodzinnym, za znajomymi i za dawnym beztroskim czasem.





Gorące pozdrowienia !